Artykuły, Polecane, Psychologia związków

Związek opiekuńczy – “Jak matka z dzieckiem”

związek opiekuńczy

Idealnie dopasowani czy uzależnieni od zaspakajania wzajemnych potrzeb?

Ona (lat 35) jest jak mała dziewczynka: bezradna, delikatna, wrażliwa. On (lat 38) jest ideałem. Troszczy się o nią, gotuje, sprząta, robi zakupy, jest miły, uprzejmy i kulturalny. Wspaniałe małżeństwo.  Podział ról jest może mniej tradycyjny, ale oni doskonale się uzupełniają. Pani K. „do kuchni nie wchodzi”, “nie wie jak kompot ugotować”, prawie nigdy nie pierze i nie prasuje. Pan R. nigdy natomiast nie zasiada z piwkiem przed telewizorem – nie ma czasu, obowiązki domowe czekają. Nawet takie kontrasty nie stanowią problemu. Obydwoje wyglądają na szczęśliwych. Gdzie zatem w tym układzie idealnym może być miejsce na jakąś patologię?

Pani A. (lat 25), narzeczona pana Z. (lat 22). Szczęśliwie zakochani od ponad trzech lat. On wydaje się bardzo wrażliwy, czuły. Ona jest zupełnie w niego zapatrzona: podaje mu śniadania do łóżka, sprząta jego mieszkanie, urodziny zorganizuje (i wszystko sama ugotuje). Pan Z. rzeczywiście jest jak duży chłopiec, ale ma swój urok. Często podkreśla, że bez niej nie byłby sobą. On potrzebuje jej, ona jego. Czy nie o to chodzi w prawdziwej miłości? Jak można się tu doszukiwać problemów?

Otóż „diabeł tkwi w szczegółach”. Związek, w którym jedna osoba ciągle „daje” a druga tylko „bierze” to związek toksyczny. Jeden partner przyjmuje w takim układzie rolę opiekuna – „matki”, drugi pozostaje w roli dziecka. Ta nieświadoma gra dwóch osób w psychoterapii określana jest mianem koluzji oralnej. Co to znaczy?

Słowo „oralna” odnosi się do tzw. oralnej fazy rozwojowej (w psychoanalizie to okres obejmujący pierwsze miesiące życia dziecka). Więź dziecka z matką ma wówczas charakter symbiotyczny (niemowlę nie ma poczucia odrębności od obiektu macierzyńskiego, potrzebuje drugiej osoby do zaspokojenia wszelkich potrzeb, kogoś kto go nakarmi, przewinie, utuli). Jeśli na tym etapie dochodzi do zaburzeń relacji i potrzeby dziecka nie są odpowiednio zaspakajane (decydują o tym zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe) to mogą one skutkować oralną strukturą charakteru w życiu dorosłym. Takie osoby są po prostu „głodne matczynej miłości”, wciąż czują się niezaspokojone, szukają troski i opieki ze strony innych.

Mechanizm funkcjonowania partnerów w roli dziecka wydaje się prosty. Niezaspokojona potrzeba opieki ma swoje odbicie w ich codziennym funkcjonowaniu. Szukają partnera, który się nimi zajmie. Sami często czują się bezwartościowi, gardzą sobą, przyjmując pasywną, bierną postawę (mogą na przykład rezygnować z pracy zawodowej, unikać wykonywania różnych prac domowych czy podejmowania decyzji).  Partnerzy przyjmujący rolę matki odznaczają się trochę bardziej złożoną naturą. Oni także mają oralne potrzeby – są zależni i pragną opieki. Nie chcą się jednak do tego przyznać (inaczej mówiąc, obronnie zaprzeczają swoim potrzebom – jest to oczywiście nieświadome). Przyjmują więc rolę matki i traktują partnera tak, jak sami chcieliby być traktowani.

Idealna miłość nie trwa wiecznie

Związek opiekuńczy może być odzwierciedleniem popularnego powiedzenia, że przeciwieństwa się przyciągają. Owszem, w tym wypadku przyciągają się bardzo, ale do czasu. Prędzej czy później czar idealnego związku pryska jak bańska mydlana. Z czasem partner będący w roli dziecka może odczuwać coraz większy lęk, bać się odrzucenia (w końcu w jego przeżyciu realna matka to matka, która rozczarowała). Zaczyna wtedy sprawdzać partnera – piętrzy przed nim różne zadania czy żądania tylko po to, by ostatecznie „udowodnić sobie”, że jednak druga osoba nie troszczy się o niego jak należy. Jeśli ktoś ciągle oczekuje opieki sam może czuć się mało wartościowy i przeżywać partnera jak kogoś lepszego od siebie. A stąd już tylko mały krok od zawiści i nienawiści. Zdarza się, że „dziecko” chcę wyjść ze swojej roli i próbuje na jakimś polu wykazać się niezależnością. Wówczas partner skutecznie mu to uniemożliwia (wyręcza go, przekonuje że lepiej zrobi coś za niego czyli uzależnia go od siebie).

Partner, który pozostaje w roli opiekuna tak naprawdę pragnie za wszelką ceną uwolnić się od zależności od własnej matki. Ciągle więc boi się bycia w roli dziecka. To dlatego robi wszystko aby utrzymać partnera w zależności od siebie. Podświadomie prowokuje różne sytuacje, które utwierdzają drugą osobę w przekonaniu, że bez niego nie dałaby sobie z niczym rady. Jeśli osoba w roli „dziecka” zapragnie być jakkoliwiek niezależna, pojawia się konflikt. Partner „matka” pragnie jeszcze jednego – uznania i wdzięczności. Kiedy tego nie dostaje zaczyna powtarzać jak mantrę: „Tyle dla ciebie robię, a ty jesteś taka/i niewdzięczna/y„. Przypomina wówczas nienakarmione dziecko – wściekłe i cierpiące.

Autor: Marta Żak

Literatura:

  • Willi, J., „Związek dwojga. Psychoanaliza pary.”, Jacek Santorski & CA Wydawnictwo, 1996
  • Shostrom, J., Kavanaugh, J., „Between Man and Woman, Dynamics of Intersexual Relationships”, Bantam, 1975
  • Crosby, J., „Kiedy jedno chce odejść”, GWP, 1998
  • Russel., Crane., „Podstawy terapii małżeństw”, GWP, 2004

Photo: implementarfilms – Fotolia.com

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply