Artykuły, Seksuologia

Kobieca seksualność dawniej i dziś

kobieca-seksualnosc

Kobieta – istota seksualna

Przez wiele lat tematyką seksualności zajmowali się głównie mężczyźni. Wystarczy dokonać przeglądu ważniejszych teorii czy badań: Zygmunt Freud, Theodor van de Velde, Alfred Kinsey, Arnold Kegel. Nie dziwi więc fakt, że literatura dotycząca uwarunkowań męskiej seksualności jest bardzo obszerna (opisy reakcji fizjologicznych mężczyzn podczas seksu zadziwiają swoją dokładnością). Kobieca seksualność wygląda przy tym jak kopciuszek. Przez wiele lat próbowano „dopasować” teorie opisujące reakcje męskie do wyjaśnienia reakcji seksualnych kobiet (przykładem niech będą badania Masters i Johnson, które starają się rozróżniać fazy pobudzenia seksualnego u kobiet, wcześniej opisywane u mężczyzn). Kobiecy seks jest bardziej złożony niż męski: kobieta może przeżywać orgazm na wiele sposobów, źródłem satysfakcji niekoniecznie musi być stosunek dopochwowy, a orgazm wcale nie musi być dla kobiety wyznacznikiem udanego seksu.

Podejście do kobiecego orgazmu i seksualności zmienia się zależnie od kultury i czasów. Współczesna propaganda „wolności seksualnej” może być iluzoryczna. Z jednej strony jesteśmy bombardowani bodźcami seksualnymi – na dużych ekranach pojawiają się odważne sceny, na półkach mnóstwo książek podejmujących temat seksu, w internecie swobodny dostęp do porno. Z drugiej strony, zakaz edukacji seksualnej w szkołach, tabu seksualne w domach, nierzadko rażący brak podstawowej wiedzy o seksie (wiele nastolatków wie, co oznacza „anal czy „deep throat”, ale nie ma pojęcia czym jest stulejka, jak działa pigułka antykoncepcyjna, lub jakie są drogi zakażenia HPV czy HIV). Mężczyźni pragną sprawdzić się w swojej roli, szukają informacji o tym jak skutecznie doprowadzić partnerkę do orgazmu. Tymczasem kobiety, poszukując różnych dróg zaspokojenia, nierzadko zastanawiają się, czy to „normalne i właściwe”. O kobiecej seksualności wiemy wciąż za mało.

Kobiecość jako kwiat seksualnej rozkoszy i pożądania

Kultury afimrujące kobiecą seksualność to rzadkość. Przykładem niech będzie indyjski tantryzm czy chiński taoizm.Ten ostatni, w przepiękny sposób opisuje żeńskie atrybuty seksualności. Spotkacie tam takie opisy jak: niebiańskia brama życia i młości, kwat piwonii (pochwa), złoty taras (łechtaczka), czerwony lotos(usta), podwójny lotos (piersi)¹.

Taoizm rozróżnia także 7 typoów pochwy, biorąc pod uwagę jej głębokość:

  • Struna lutni (do 2,5 cm)
  • Pędy orzecha wodnego (5 cm)
  • Mały potok (7,5 cm)
  • Czarna perła (10 cm)
  • Dolina właściwa (12,5 cm)
  • Komnata wewnętrzna (15 cm)
  • Biegun północny (20 cm)

seks kobiety

W kulturach Dalekiego Wschodu podkreśla się znaczenie seksualnej aktywności kobiety i czerpania przez nią radości z fizycznej miłości. Również w świecie antycznym odnajdziemy teksty poświęcone żeńskiej rozkoszy seksualnej, okraszone piękną terminologią: łechtaczka to na przykład amoris dulcedo (slodycz miłości) lub gaude mihi (daj mi radość).

Kobieta aseksualna

W kulturze zachodniej, kobiece ciało i popędowość długo pozostawały jednynie narzędziami do prokreacji. Średniowiecze, choć nie wolne od perwersji, grzechu i rozpusty, szeroko propagowało seksualną ascezę i życie w czystości. Pochwa zyskała miano inhonesta, obsecna, puduendum – niegodna, wstydliwa, srom (pot. zniewaga). Seks pozamałżeński, seks homoseksualny, seks oralny i analny uważany był za grzeczny, nienormalny, będący poza prawem. Jeszcze na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych istniały przepisy, pozwalające na ukaranie osób okazujących sobie czułość w miejscach publicznych. Warto także wspomnieć o silnym ruchu antymasturbacyjnym, zapoczątkowanym mniej więcej w XVIII wieku. Zdziwilibyście się, jak wiele osób wciąż jest przekonanych, że masturbacja może mieć negatwyne skutki dla zdrowia człowieka.

kobiecy seks

Na przestrzeni wieków, kobiecość utożsamiano głównie z rodzeniem dzieci, uległością i wypełnianiem domowych obowiązków. O kobiecej przyjemności podczas stosunku seksualnego nikt oficjalnie nie chciał dyskutować. Kobieta, która zapragnęła seksu oralnego, albo orgazmu w pozycji innej niż klasyczna była postrzegana jako wyuzdana. XIX-wieczne podręczniki medyczne propagowały antyseksualne postawy kobiece. Uważano na przykład, że dojrzała kobieta nie powinna mieć popędu, a seks bez wytrysku do pochwy, prowadzi do wydzielania toksycznych substancji (lekarstwem miała być sperma). Aby zapobiec szkodliwej masturbacji, wypalano cewki moczowe, wycinano łechtaczki a nawet wewnętrzne narządy płciowe. Kobieta miała być czysta, słaba, niepopędowa.

Podejście do kobiecej seksualności zmieniało się na początku XX wieku. Pionierzy współczesnej seksuologii byli jednak zawsze szykanowani i wyśmiewani. Jako pierwszy, kontrowersyjne idee na temat żeńskiej pepędowości wygłosił Sigmund Freud, twórca psychoanalizy². Do dziś, jego postać prześmiewczo kojarzona jest z jakimś niepohamowanym popędem seksualnym. Tymczasem, jego teorie są bazą współczesnych badań nad seksualnością. To Freud jako pierwszy udowodnił, że kobieta (tak jak mężczyzna) ma potrzeby, ma popęd i może czerpać z seksu przyjemność. Niestety, pozostawał on wciąż pod wpływem wszechobecnego wówczas pochwocentryzmu. Tylko pochwa miała dawać kobiecie dojrzałą satysfkajcę. Freud podążył tym tropem uznając, że orgazm pochwowy jest ostatecznym celem rozwoju seksualnego kobiety. Orgazm łechtaczkowy był postrzegany jako efekt zafiksowania się na określonym etapie w dzieciństwie. Należało więc dążyć (pokonując m.in. lęki przed penetracją) do uwolnienia kobiety od niedojrzałych form zaspokojenia seksualnego. Do dziś wiele kobiet (i mężczyzn) jest przekonanych, że szczytowym osiągnięciem seksualności kobiecej jest przeżywanie orgazmu podczas stymulacji pochwy.

Orgazm pochwowy – Święty Graal kobiecej seksualności?

Badania Z. Idebskiego (2012)³ dowodzą, że blisko 80% kobiet nie przeżywa orgazmu podczas stosunków seksualnych lub doświadcza go rzadko. Zgodnie z raportem A. Kinseya (1953) tylko 30% kobiet przeżywa orgazm w trakcie stosunku, aż 95% ma natomiast regularne orgazmy płynące ze stymulacji łechtaczki. Okazuje się zatem, że to nie pochwa, ale łechtaczka jest głównym źródłem zaspokojenia seksualnego kobiet.

Powyższe twierdzenie przez bardzo długi czas nie było uznawane w środowisku naukowym. Podejmowano wiele wysiłków, aby udowodnić wyższość orgazmu pochwowego nad łechtaczkowym. Kiedy w latach 50-tych ubiegłego wieku Arnold Kegel odkrył wpływ ćwiczeń mięśni pochwy i odbytu na przeżywanie orgazmu, dla wielu stało się jasne, że brak orgazmu pochwowego to wynik zwiotczenia mięśni miednicy mniejszej. Kegel proponował więc kobietom zestaw ćwiczeń (napinanie mięśni pochwy: 60 naprężeń 3 razy dziennie), które miały otworzyć przed nimi drogę do przeżywania orgazmu pochwowego. Współcześnie, zalecenia Kegla działają bardzo dobrze na kobiety, które zmagają się z problemem nietrzymania moczu, rzadziej jednak znajdują one zastosowanie w seksuologii. Pasywny orgazm kobiecy przez dziesiątki lat był synonimem „normalnej kobiecości”. Dzięki najnowszym badaniom, takie podejście zaczyna się zmieniać. Przede wszystkim, stało się jasne, że podział oragzmów na pochwowe i łechtaczkowe jest sztuczny. Najnowsze badania dowodzą, że pochwa jest „unerwiana” przez rozgałęzienia nerwów płynące z łechtaczki (Puppo V., Puppo G., 2014). Oczywiste jest zatem, że doznania w przypadku stymulacji łechtaczki będą silniejsze (orgazmy intensywne, często krótsze). Inaczej będzie natomiast wyglądał typowy orgazm wywołany stymulacją mięśni pochwy (przeważnie będzie dłuższy, może angażować większe partie ciała). Psychologicznie możemy więc często wskazywać na różnicę, jednak pod względem biologicznym obydwa orgazmy: „pochwowy” i „łechtaczkowy” są równorzędne – wiążą się z pobudzaniem tych samych dróg nerwowych. Orgazm kobiecy nie ogranicza się jednak wyłącznie do opisanych powyżej szlaków nerwowoych. Okazuje się, że droga do kobiecej rozkoszy jest kręta, możliwe nawet, że nie jest to jedna droga, ale cała siatka dróg i małych ścieżek. Nierzadko bowiem, orgazm osiągany jest pod wpływem stymulacji określonej części kobiecego ciała (czasami nawet tak drobnej, jak koniuszek ucha, albo miejsce w jamie ustnej pobudzane w trakcie mycia zębów – przypadki opisane w książce M.Roach „Byzk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu”).

Aktywna kobieta, szukająca seksualnego zaspokojenia, która sięga po różne pozycje, czasami przejmuje inicjatywę, masturbuje się i szczytuje przestała być postrzegana jako seksualnie niedojrzała czy perwersyjna. Kobieca seksualność różni się od męskiej. Jest bardziej złożona – jedne kobiety podnieca wyłącznie stymulacja łechtaczki, inne lubią stosunki dopochwowe, jeszcze inne najmocniej reagują na stymulację piersi, ucha czy włosów. Wiele kobiet bez wahania powie również, że udany seks wcale nie musi kończyć się dla nich orgazmem – często przeżywają silne podniecenie podczas zbliżenia i są tym usatysfakcjonowane (i naprawdę fakt, że rzadko mają orgazmy, nie oznacza od razu, że cierpią na oziębłość seksualną).

 Autor: Marta Żak

Literatura:

1. Lew-Starowicz, Z., Słownik Encyklopedyczny Miłość i Seks, Wydawnictwo Europa, Wrocław, 1999.

2 Freud, S. Wstęp do psychoanalizy, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2010.

3 Izdebski, Z., Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2012.

4  Kinsey, A.; Pomeroy, W.; Martin, C., & Gebhard, P. Sexual Behavior in the Human Female, Philadelphia: Saunders, 1953.

Puppo, V. and Puppo, G., Anatomy of sex: Revision of the new anatomical terms used for the clitoris and the female orgasm by sexologists. Clinical Anatomy doi: 10.1002/ca.22471, 2014.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply